Mam pięknego kota. Horacy ma na imię.
Hm... mam to za dużo powiedziane. Mieszka z moja Mamą, ponieważ jest paskudnym zazdrośnikiem i nie nadaje się do mieszkania z innym samcem (bez względu na gatunek) pod jednym dachem ;o)
Właściwie to nie chcę pisać tylko o nim (chociaż osobowość Horacjusza jest bardzo ciekawa, a pomysłowość to beczka bez dna), chce też pisać o "takich tam" czyli o wszystkim i o niczym. Czasami człowiek musi się komuś wygadać, a jak nie może to chociaż sobie popisze...
Czasami człowiek chce się komuś pochwalić: namalowałam obraz, napisałam nowy wiersz, upiekłam ciasto, uszyłam sukienkę, przebiegłam dziś już ... km itp, ale nieśmiałość mu na to nie pozwala, a tutaj łatwiej...
Czasami człowiek ma ochotę się wyżalić, a nie chce najbliższym zawracać głowy głupotami (tak, tak moje żale to czasami straszne głupoty).
Ciekawe jak często będę tutaj zaglądała. Przekonam się w najbliższej przyszłości ;o)
A na zdjęciu jest Horacjuszek i jego wąsiki ;o)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz